Po porażce w Bełchatowie lubinianie przystąpili do meczu z ŁKS w nieco zmienionym składzie. W drużynie Czesława Michniewicza nie pojawili się: Mateusz Bartczak, Łukasz Piszczek oraz Zbigniew Grzybowski. W ich miejsce trener Zagłębia desygnował do gry: Dariusza Jackiewicza, Roberta Kolendowicza i Vidasa Alunderisa.
Pierwsza połowa nie była ciekawym widowiskiem. Gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, a po jej zakończeniu lepsze wrażenie pozostawili po sobie łodzianie. Goście częściej byli przy piłce, prezentując przy tym mądry i dojrzały futbol. Ton ich grze nadawali dwaj doświadczeni defensorzy Hajto i Leszczyński, którzy starali się długo rozgrywać piłkę i konstruować atak pozycyjny.
Bliżej zdobycia bramki w tej części meczu byli właśnie goście, jednak Madej mając przed sobą pustą bramkę nie potrafił skierować do niej piłki z 14 metrów. Nie bez szans na zdobycie gola byli też lubinianie, ale futbolówka po zagraniu Kolendowicza trafiła w słupek. Zaś będący najbliżej piłki Jackiewicz, nie zdołał jej sięgnąć i... defensorzy ŁKS wybili ją w pole. Swojej szansy nie wykorzystał także Chałbiński, który po zagraniu najlepszego z lubinian ? Kolendowicza - będąc w polu bramkowym nie sięgnął piłki.
Po zmianie stron lubinianie rzucili się do zmasowanych ataków na bramkę łodzian spychając ich do głębokiej defensywy. Stało się tak głównie za sprawą Macieja Iwańskiego, który ?zaczął grać? a także Rui Miquela, który pojawił się w miejsce Dariusza Jackiewicza. Bardzo dobre spotkanie rozgrywał były gracz ŁKS ? Robert Kolendowicz. Popularny ?Kolenda? miał szansę na zdobycie gola, jednak jego uderzenie z bardzo ostrego konta zdołał sparować "Bodzio W.". Bramkarz ŁKS nie dał się także zaskoczyć Rui Miquelowi, który dwukrotnie znalazł się w wyśmienitych okazjach. Najpierw z 5 metrów trafił wprost w leżącego Wyparłę, a chwilę później piłka po jego uderzeniu przeleciała tuż obok zewnętrznej strony słupka. Lubinianie w końcu dopięli swego i w 72 minucie umieścili piłkę w bramce ŁKS. Szczęśliwym strzelcem gola okazał się Michał Chałbiński, który wykorzystał podanie Kolendowicza i po zamieszaniu w polu karnym przytomnym strzałem skierował ją do siatki.
Nie długo trwała radość gospodarzy z prowadzenia. Już nieco ponad dziesięć minut później goście mieli rzut z autu w okolicach pola karnego Zagłębia. Gospodarze spodziewali się ?długiego? wrzucenia piłki w pole karne przez Tomasza Hajto. Ten jednak oddał piłkę stojącemu tuż przy nim Kiżysie, który zagrał ją na przeciwległą stronę pola karnego, wprost pod nogi Marciniaka. Z kolei ten, choć był w trudnej sytuacji, doprowadził do remisu. Po straconej bramce z piłkarzy Zagłębia ?uszło powietrze?. Lubinianie wprawdzie starali się zdobyć bramkę na wagę trzech punktów, jednak ich ataki w końcówce meczu nie przyniosły rezultatu bramkowego i spotkanie zakończyło się podziałem punktów, z czego najbardziej bardziej zadowoleni byli piłkarze i trenerzy ŁKSu.
Wypowiedź trenera Marka Chojnackiego...Wypowiedź trenera Czesława Michniewicza...